Ski Amade – narciarski raj najbliżej Polski

Ski Amade oferuje 760 km tras narciarskich, objętych jednym karnetem. I znajduje się zaledwie kilka godzin jazdy od granicy naszego kraju.

Ski Amade
Ski Amade – na zdjęciu okolice Alpendorf

Jeśli już nie planujecie wypadu w tym sezonie (choć warunki wciąż są bardzo dobre i wyciągi w większości uruchomione), koniecznie rozważcie wybranie się do Ski Amade w następnym sezonie. Ten ogromny kompleks narciarski, położony w landzie salzburskim, skupia 5 mniejszych regionów (Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, Gastein, Grossarltal i Hochkönig), a w skład każdego regionu wchodzi kilka stacji narciarskich. Łącznie w Ski Amade mamy do dyspozycji blisko 800 km tras na 25 stacjach narciarskich – a całe to bogactwo objęte jest jednym karnetem.

(więcej…)

Czytaj więcej

Lodowiec Kaunertal to wyjątkowe miejsce

Niewielka stacja narciarska na lodowcu Kaunertal wydaje się leżeć na końcu świata. Ale dzięki temu jest tu pusto i spokojnie, a szerokie trasy mamy tylko dla siebie.

Kaunertal
Kaunertal © Kaunertaler Gletscherbahnen

Kaunertal na tle sąsiednich dolin nie wypada zbyt imponująco. Zaledwie 22 km przygotowanych tras nie robi wrażenia, jeśli w jednej sąsiedniej dolinie mamy 200 km tras (Serfaus-Fiss-Ladis), w drugiej łącznie 80 km (Pitztal i Hochzeiger), a kawałek dalej są takie giganty jak Ischgl czy Sölden. W liczbach stacja wygląda następująco: położenie pomiędzy 2150 a 3108 m n.p.m., 21,8 km przygotowanych tras i 30 km tzw. szlaków narciarskich. Wśród nartostrad przeważają te o kolorze niebieskim (14,8 km), czerwonych tras mamy 4,3 km, a czarnych 2,7 km. Na stok dowiozą nas: 1 gondolka, 2 krzesełka i 5 orczyków. Ale to, co stanowi o uroku tego miejsca, nie zawiera się w liczbach. Spokojna atmosfera, brak kolejek do wyciągów, szerokie puste trasy i oszałamiające widoki na potężne górskie masywy to właśnie specyfika stacji narciarskiej Kaunertal.

(więcej…)

Czytaj więcej

Super karnety – Austria

Co to są super karnety? Takie określenie – troszkę chałupniczo utworzone na potrzeby naszego wpisu – oznacza karnet na więcej, niż jedną stację lub więcej, niż jeden ośrodek narciarski. W przypadku takiego super karnetu mówimy o setkach i tysiącach kilometrów tras, oczywiście niekoniecznie połączonych ze sobą. Takie karnety jednorazowo kosztują więcej, niż karnet na jeden region, ale sumując dni spędzone na nartach w różnych regionach wychodzi na to, że super karnety są bardzo opłacalne.

super karnety Austria

Włosi mają swoje wyjątkowe Dolomiti Superski, obejmujące ponad 1200 km tras, Superskiramę z 380 km tras, Vialattea z 400 km tras i Ski Aosta (865 km tras). No i to byłoby właściwie na tyle, jeśli chodzi o takie super karnety. Francuzi nie bawią się w super karnety – mają super ośrodki z setkami km tras, więc oferują karnet na wszystkie wyciągi w ośrodku i sprawa załatwiona. Porównując do nich Austrię, z jej rozdrobnionymi i niesamowicie gęsto ułożonymi ośrodkami, dochodzimy do wniosku, że aż się prosi o to, aby narciarzom zaproponować specjalny karnet na przejechanie do sąsiedniej doliny. A że Austriacy to naród zmyślny i materialistyczny, zwłaszcza austriaccy górale, to oczywiście proponują super karnety. Jest ich wiele – niektóre nawet na regiony, które by Wam nigdy nie przyszły na myśl jako regiony narciarskie (np. Wiedeń!). Poniżej więc lista tych największych i najbardziej wartych zachodu – łączących największe obszary narciarskie zlokalizowane w różnych regionach i pozwalające zrealizować najciekawszy program objazdu po znanych stacjach narciarskich.

1. AllStarCard – Alpy Kitzbühelskie

Ten super karnet obejmuje m.in. największe stacje narciarskie w Austrii: Ski Welt Wilder Kaiser i Saalbach – Hinterglemm – Fieberbrunn, oba mają ponad 270 km tras. Do tego mamy słynne Kitzbuehel – Kirchberg ze 168 km tras, Europa Sportregion (Kaprun – Zell am See), St Johann im Tirol, Waidring, niewielke Pillersee i Ski Jewel Alpbachtal Wildschönau. Wszystkie te ośrodki mają znakomicie przygotowaną infrastrukturę dla rodzin i są polecane właśnie na wyjazdy familijne. Mieszkając w środku obszaru objętego karnetem, czyli np. w malowniczym St. Johann im Tirol, w ciągu maksymalnie godziny dojedziemy do wszystkich stacji – mamy szansę wypróbować je wszystkie. Warto też pomyśleć o połączeniu jazdy w Zell am See – Kaprun i w Saalbach z szusowaniem na terenie ośrodka Kitzbuehel – Kirchberg – dostaniemy się tam od strony przełęczy Thurn, to jakieś pół godziny jazdy od Kaprun.

Liczba km tras: 1042 km.
Cena: 256 EUR/osoba dorosła/6-dniowy karnet w szczycie sezonu (od stycznia do maja).
Gdzie kupić: przez internet http://www.allstarcard.at lub w kasach skipasiarni w każdym ośrodku objętym tym karnetem.

2. Salzburg Super Ski Card

Zasięg karnetu Salzbug Super Ski Card pokrywa się w dużej mierze z zasięgiem AllStarCard – mamy tu do dyspozycji m.in. wyciągi Kitzbuehel – Kirchberg, Saalbach – Hinterglemm – Fieberbrunn, Zell am See – Kaprun, St. Johann im Tirol i Waidring. Ale to tylko niektóre z 22 stacji, w których jest ważny ten skipas. Do wyżej wymienionych dołączono całe ogromne Ski Amade z 800 km tras, cały obszar Lungau, Obertauern, Dachstein West, Zillertal Arena, Mölltaler Gletscher i wiele innych, mniej znanych stacji. Właściwie sam karnet na Ski Amade – bagatela, 800 km tras – spełnia wszystkie kryteria zaliczenia do grupy super karnetów. Przy tak ogromnym wyborze stacji nie ma szans, żeby objechać ten obszar w ciągu jednego pobytu, choć parę ciekwych programów na jego podstawie można zrealizować. Na przykład mieszkając w zachodniej częsci Ski Amade wybrać się do Kaprun lub Saalbach – Hinterglemm, albo, mieszkając we wschodniej części Ski Amade poszusować na stokach Obertauern i Annaberg. Warte uwagi są zniżki dla młodzieży urodzonej w latach 1997 – 1999 oraz – niestety tylko przy karnecie sezonowym – dla osób w wieku do 25 lat.

Liczba km tras: 2542 km.
Cena: 256 EUR/osoba dorosła/6-dniowy karnet w szczycie sezonu (od stycznia do maja). Karnet sezonowy: 684 EUR/osoba dorosła.
Gdzie kupić: w kasach skipasiarni w każdym większym ośrodku objętym tym karnetem.

3. Topski Gold – Karyntia

Karyntia jest znana bardziej ze swoich jezior i znakomitych warunków do wypoczynku letniego, niż ze stacji narciarskich. Zdecydowanie niesłusznie, w regionie tym znajdują się 24 stacje narciarskie z ponad 800 km tras, w tym np. Bad Kleinkirchheim ze 100 km tras, Nassfeld Hemagor ze 110 km tras, leżąca na pograniczu Karyntii stacja Katschberg (70 km tras) oraz lodowcowa stacja Mölltaler Gletscher. W ramach karnetu Topski Gold mamy do dyspozycji wszystkie ośrodki położone na terenie landu Karyntia i Tyrol Wschodni (np. stacja Silian). Jedną z ciekawszych propozycji wykorzystania karnetu jest zamieszkanie w okolicach Spittal an der Drau lub Seeboden i szusowanie codziennie na innej stacji. Warto też zapytać o ten karnet w biurze regionalnej organizacji turystycznej – mają czasem bardzo atrakcyjne zniżki dla gości hoteli na swoim terenie.

Liczba km tras: 891 km.
Cena: 228 EUR/osoba dorosła/6-dniowy karnet w szczycie sezonu (od 24 stycznia do 12 marca). Młodzież urodzona po 1996 ma prawo do zniżek.
Gdzie kupić: w kasach skipasiarni w każdym ośrodku objętym tym karnetem lub w biurach regionalnych organizacji turystycznych.

4. White 5

Najbardziej atrakcyjnymi stacjami narciarskimi w Tyrolu są stacje lodowcowe. Lubią je zwłaszcza Polacy – nasza narodowa miłość do lodowców wynika zapewne stąd, że nasze rodzime stacje są położone dośc nisko, i tylko mroźna zima zapewnia dłuższy niż kilk tygodni sezon. A na lodowcu szusuje się przez większość roku, jeśli nie przez cały… Karnetów łączących kilka dolin w Tyrolu jest co najmniej kilka, ale niewiele z nich zawiera więcej, niż jedną stację lodowcową. Tu wyróżnia się karnet White 5, który jest dedykowany do jazdy na 5 tyrolskich lodowcach na stacjach Kaunertal, Pitztal, Sölden, Stubaital i Hintertux. Oprócz samego szusowania w każdej stacji mamy wspaniałe punkty widokowe z panoramą łącznie ponad 50 alpejskich trzytysięczników. Karnet jest sprzedawany tylko w wariancie 10-dniowym, do wykorzystania przez cały sezon.

Liczba km tras: 300 km.
Cena: 369 EUR/10 dniowy karnet (dni nie muszą następować po sobie – do wykorzystania od października do 15 maja 2016)
Gdzie kupić: w kasach skipasiarni w każdym ośrodku objętym tym karnetem.

5. Snow Card Tirol

Prawdziwy gigant wśród karnetów. Dzięki temu skipasowi pojeździcie na stacjach narciarskich całego austriackiego Tyrolu, a jest ich 87, w tym 5 stacji lodowcowych. Przy takiej liczbie możliwości nie ma sensu ograniczać się tylko do jednego wypadu w sezonie – ten karnet jest dostępny tylko w wariancie karnetu sezonowego. Statystyki mówią, że oczywiście jest najbardziej popularny wśród Austriaków – ci mają to szczęście, że na narty mogą nawet w tygodniu po pracy wyskoczyć – ale na drugim miejscu wśród nacji, które z niego korzystają, znajdują się Polacy. Brawo, oby tak dalej!

Liczba km tras: ponad 4000 km.
Cena: 737 EUR/karnet sezonowy dla osoby dorosłej(do wykorzystania od października do 15 maja 2016)
Gdzie kupić: w kasach skipasiarni w każdym większym ośrodku objętym tym karnetem – czyli w całym Tyrolu!

Czytaj więcej

TOP 10 – najbardziej wymagające trasy w Austrii

Te trasy zdecydowanie nie są dla początkujących. Nawet jeśli uważasz się za niezłego narciarza, zastanów się dwa razy, zanim wyruszysz na którąś z nich, i to koniecznie po wcześniejszej rozgrzewce. Są długie i są bardzo strome, gwarantowana adrenalina i ogień w mięśniach. Oraz ogromna radość i satysfakcja – jak już dotrzecie na dół. Oto 10 tras w Austrii, które wymagają największych narciarskich umiejętności, odwagi i kondycji.

Najtrudniejsze trasy w Austrii
Najtrudniejsze trasy w Austrii – tu Bad Kleinkirchheim w Karyntii i Franz Klammer

1. Zillertal – Mayrhofen, trasa „Harakiri”

Nachylenie 78% to podobno więcej, niż na rozbiegu skoczni narciarskiej. Ta trasa o numerze 34 to właściwie jedna prawie pionowa ściana. To ogromna zaleta dla tych, którzy trzymają się od takich atrakcji z daleka, i wolą popatrzeć z dołu na śmiałków zjeżdżających tą trasą. Techniki zjazdu są różne, ale z obserwacji możemy stwierdzić, że spora część narciarzy większość trasy pokonuje bynajmniej nie na nartach, przybierając pozycje nader malownicze. Ale czego się nie robi, żeby zasłużyć na koszulkę „I survived Harakiri”? Do kupienia przy kasach i w sklepie internetowym.  A w piątki, pomiędzy 13 a 15, można bezpłatnie machnąć słitfocię dzięki serwisowi udostępnionemu przez koleje linowe Mayrhofen.

(więcej…)

Czytaj więcej

Sölden – 8 powodów, dla których warto tu przyjechać

Ostatnio Sölden jest na ustach całego świata jako miejsce, gdzie częściowo rozgrywa się akcja najnowszego filmu o przygodach Jamesa Bonda. Ale to też świetny ośrodek narciarski i znakomite miejsce na après-ski.

Sölden _2
Sölden – Gaislachkogl – to tu kręcili Bonda

Muszę przyznać, na świeżo po projekcji najnowszego Bonda, o wdzięcznym tytule „Spectre”, że jestem rozczarowana. Po hucznej i szeroko zakrojonej akcji medialnej o tym, jak to w Sölden Bonda kręcili, spodziewałam się, że przynajmniej z pół filmu będzie się rozgrywać w alpejskich plenerach. A tu dosłownie parę minut z ładnymi widokami gór, i do tego najbardziej emocjonujące momenty w gondolce, z widokiem na uśmiechniętych narciarzy i snowboardzistów. A sam agent 007 na nartach nie jeździ, tylko lata jakąś awionetką i włóczy się nią po stodołach. Ale czy Sölden tak naprawdę potrzebuje reklamy? Nawet jeśli tak, to ci sfilmowani uśmiechnięci miłośnicy białego szaleństwa będą najlepszą. Jeśli ktoś tylko to lubi, to właściwie nie da się szusować w Sölden bez banana na twarzy. No, chyba, że trzeba wyciągnąć portfel…

Sölden ze swoimi 150 km tras nie jest wcale największym ośrodkiem w Austrii. Nie jest również największym terenem narciarskim ulokowanym na lodowcu – ten tytuł dzierży Stubai. Wyciągi w Sölden wyjeżdżają co prawda na zawrotną wysokość 3340 m n.p.m, ale choćby w sąsiednim Pitztalu wyjedziemy gondolą 100 m wyżej. Na większości lodowców można jeździć cały rok lub prawie cały – więc tutaj także Sölden nie jest wyjątkiem. Jak na każdej większej alpejskiej stacji znajdziemy tu trasy i dla początkujących, i dla bardzo zaawansowanych narciarzy. Co zatem wyróżnia tą stację i powoduje, że to jedna z najchętniej wybieranych narciarskich destynacji w Austrii?

(więcej…)

Czytaj więcej

Pitztal – otwarcie sezonu – zaliczone

Stacja narciarska na lodowcu w dolinie Pitztal już w pełni uruchomiona. To mała stacja, ale dla każdego ma ciekawe trasy, i dla wszystkich przepiękne widoki.

Pitztal, Moi Drodzy, wyglądał ostatnio tak:

Pitztal_1Pitztal_1
Pitztal – Top of Tirol

Pogoda rozpieszczała nas tak niestety tylko w pierwszy (z trzech) dzień jazdy, chociaż w listopadzie należy docenić każde 5 minut ze słońcem i dobrą widocznością. Otwarta była tylko jedna z trzech stacji narciarskich w dolinie Pitztal, lodowcowa stacja Pitztaler Gletscher. Pozostałe, Rifflee i Hochzeiger czekają z otwarciem na początek grudnia. Za to na lodowcu mieliśmy do dyspozycji wszystkie 20 km tras.
Widoki ze szczytu, zgodnie z notką na temat najpiękniejszych widoków w Austrii (link) – są, jak widać, powalające.

Pitztal_4
Pitztal – widok w stronę Szwajcarii

Głębokość wdechu, który wykonujemy po spojrzeniu na panoramę wokół szczytu, jest ograniczona tylko przez jakość powietrza – na wysokości 3440 m n.p.m. jest już trochę rozrzedzone. To dawało się odczuć, kiedy rozgrzewaliśmy się grzanym winem siedząc przy panoramicznej szybie i pasąc oczy widokiem na Wildspitze – drugą najwyższą górę Austrii. Niektórzy z ekipy, jeszcze przed wychyleniem kubka z winem, zaczęli narzekać na ból głowy i kiepskie samopoczucie, a wszystkich zadyszka łapała po pokonaniu zaledwie kilku stopni schodów.

Pitztal_1
Pitztal – Cafe 3440

Na szczycie Brunnenkogel (wspomniane 3440 m n.p.m.) oprócz platformy widokowej z opisanymi szczytami, które widać wokół, znajduje się najwyżej w Austrii położona kawiarnia. Celowo nie używam tu słowa „restauracja”, bo znajdziecie tu pełny wybór napojów, oraz pysznych austriackich ciast i tortów, natomiast do jedzenia „na słono” jest tylko rosół z knedlem, do wyboru, mięsnym bądź serowym. Uwaga – na górze płacimy tylko gotówką!
Znacznie bogatsze zaplecze gastronomiczne znajduje się przy górnej stacji „kreta” Gletscherexpress – na wysokości 2840 m n.p.m., są tam samoobsługowe restauracje Kristall i Wildspitze. Tam też mamy oślą łączkę dla początkujących i punkt zborny dla większości tras poprowadzonych na lodowcu.

Pitztal_3
Pitztal – ośla łączka

Z samej góry prowadzi kilka wariantów tras czerwonych, z czego jeden w wersji łagodniejszej, tak, że nawet słabsi narciarze pokonają tą trasę. Na dole, to znaczy na wysokości 2840 m n.p.m., spotykają się trasy czerwone prowadzące z samego szczytu i niebieska trasa, na którą dostaniemy się długim orczykiem, wyjeżdżającym na szczyt Mittagskogel. W górnej części ta niebieska trasa ma dość spory stromy fragment, ale można wypiąć się z orczyka mniej więcej w połowie i skorzystać tylko z łagodniejszej, dolnej części tej trasy. Takiej w sam raz na drugi, góra trzeci dzień jazdy (w życiu).
Dość wymagające są także trasy, na które dostaniemy się drugą gondolą, Mittelbergbahn – dojedziemy do niej niebieską trasą nr 25 od górnej stacji „kreta”. Te trasy, poprowadzone po wschodniej stronie Brunnenkogla, są najtrudniejsze głównie w swoich dolnych częściach, jedna z nich ma nawet kolor czarny. Skracając sobie zjazd do stacji pośredniej gondoli możemy jednak ominąć trudne fragmenty i zjechać pięknym widokowym – i łagodniejszym – fragmentem czerwonej trasy nr 26 wzdłuż snowparku.
A co po nartach można robić na lodowcu w dolinie Pitztal? Przy restauracji Kristall jest charakterystyczny żółty namiot, rozbrzmiewający dudniącym tyrolskim disco, i pełen rozbawionych narciarzy. Po ostatnim kursie „kreta” impreza przenosi się niecały kilometr dalej, do podobnego namiotu przy jednym z hoteli w centrum Mandarfen, gdzie mamy dolną stację wyciągów Rifflsee, wypożyczalnie sprzętu, bankomat i sklep. Swoją drogą, to fascynujące, że tyrolskie disco, poza imprezami apres ski zupełnie nie do słuchania, w narciarskich okolicznościach rozbawia towarzystwo, które rytmicznie przytupuje w takt, podlany świetnym austriackim piwem, aperolem, lub sznapsem. Poniżej macie próbkę tego, co dudni na tyrolskich stokach, a o alkoholach w austriackich Alpach będzie innym razem.

Czytaj więcej

Kitzbuehel to najsłynniejsze zawody narciarskie na świecie

Nazwę Kitzbuehel kojarzą wszyscy, którzy chociaż otarli się o narciarstwo alpejskie, choćby przy okazji oglądania telewizyjnej transmisji. To najsłynniejsze zawody narciarskie na świecie.

Kitzbuehel_meta_wyscigu
Kitzbuehel – meta

Zacznijmy od tego, że w Kitzbuehel mieszkańcy są bardzo religijni, a ich religią są Hahnenkamm Rennen. To zawody narciarskie w zjeździe, slalomie i super G (super gigancie) zaliczane do cyklu Pucharu Świata, rozgrywane co roku na zboczach góry Hahnenkamm (1712 m n.p.m.) w trzeci lub czwarty weekend stycznia. Jeśli Hahnenkamm jest w Kiztbuehel religią, to jej bożkami są zwycięzcy tych konkursów, zwłaszcza jeśli są narodowości austriackiej. Postacie takie, jak Franz Klammer czy Hermann Maier są otaczane powszechnym nabożnym szacunkiem i znane każdemu austriackiemu dziecku w Tyrolu. Trasy wyścigów kończą się niemal w centrum miasteczka, a emocjom narciarskim towarzyszy mnóstwo imprez dodatkowych – nic więc dziwnego, że całe miasteczko żyje wyścigiem Hahnenkamm, który przyciąga tysiące kibiców i światową czołówkę zawodników. Najsłynniejszą częścią tych zawodów jest bieg zjazdowy rozgrywany na trasie Streif. Śnieg na tej trasie, uważanej za jedną z natrudniejszych na świecie, jest ubity i dodatkowo utwardzony chemicznie tak, że konsystencją przypomina beton. Dzięki temu zawodnicy na nartach osiągają tu prędkości przez zwykłych śwmiertelników osiągane na autostradach – ci szaleńcy na najszybszych fragmentach mkną dobrze ponad 100 km/h. Rekordowy czas przejazdu został odnotowany w 1997 roku: trasę długości 3312 m Austriak Fritz Strobl pokonał w 1’51.58”, jadąc ze średnią prędkością 107 km/h.

(więcej…)

Czytaj więcej

Bad Kleinkirchheim – z nart wprost do basenu

Bad Kleinkirchheim to duża stacja narciarska, polecana szczególnie zaawansowanym narciarzom.

Bad Kleinkirchheim
Bad Kleinkirchheim – pasmo Nockberge, Kaiserburg, © Gert Steinthaler

Spośród wszystkich 29 regionów narciarskich Karyntii położone w paśmie górskim Nockberge Bad Kleinkirchheim – St. Oswald, bo tak brzmi pełna nazwa tej stacji, zasługuje na szczególną uwagę. To największy, obok stacji Nassfeld, ośrodek narciarski w Karyntii, oferuje ponad 100 km połączonych ze sobą tras. Są one rozlokowane na zboczach góry Kaiserburg (2055 m n.p.m.) od strony miejscowości Bad Kleinkirchheim, oraz na zboczach gór Nockalm (1870 m n.p.m.) i Brunnach (1908 m n.p.m.) górujących nad St. Oswald. W ośrodku przeważają trasy czerwone, w znakomitej większości długie zjazdy prowadzące ze szczytów na sam dół doliny. Trasy łatwe w Bad Kleinkirchheim są zlokalizowane powyżej St. Oswald i na zboczach Spitzegg. Największym wyzwaniem jest pokonanie czarnej trasy „Franz Klammer” – to pucharowa trasa zjazdowa o długości 4 km i różnicy poziomów 920 m . Została nazwana na cześć mistrza olimpijskiego, który właśnie w Bad Kleinkirchheim w 1971 roku odniósł swój pierwszy większy sukces w zawodach Pucharu Europy, a w 1976 roku zdobył złoty medal w zjeździe na Igrzyskach Olimpijskich w Innsbrucku. Obecnie już na emeryturze, wciąż jednak Franz Klammer jest jednym z bohaterów narodowych Austrii, a Bad Kleinkirchheim jest dość szczególnym miejscem jego kultu – jego imieniem nie tylko nazwano najtrudniejszą trasę zjazdową ośrodka, ale można wręcz spędzić cały dzień poruszając się jego śladami.

Oprócz nart turystów przyciąga do Bad Kleinkirchheim także możliwość korzystania z wód termalnych.

Bad Kleinkirchheim termy
Bad Kleinkirchheim – Termy Römerbad
Foto Copyright by Johannes Puch www.johannespuch.at

Wbrew powszechnemu mniemaniu Bad Kleinkirchheim nie zostało założone w czasach starożytnych. Pierwsze wzmianki o miasteczku pochodzą dopiero z wczesnego średniowiecza (X w.), a wody termalne w celach rekreacyjncyh i uzdrowiskowych wykorzystuje się dopiero od XVII w. Nie zmienia to jednak faktu, że kompleksy basenów termalnych w Bad Kleinkirchheim dały nie tylko nazwę miejscowości (niemieckie Bad znaczy tyle co nasz Zdrój), ale dziś stanowią jedną z jej największych atrakcji. Ulokowane u podnóża wyciągów przy końcowych odcinkach tras narciarskich dają wrażenie, że wprost ze stoku można wskoczyć do zewnętrznych gorących basenów. Może tak radykalnej wizyty w termach nie polecamy, ale z pewnością warto odwiedzić przynajmniej jeden z dwóch kompleksów. Bliżej centrum miasta ulokowały się baseny Thermal Römerbad, zapewne główny sprawca szerzenia się legendy o starożytnych korzeniach Bad Kleinkirchheim, natomiast nieco dalej, jadąc w stronę St. Oswald po prawej stronie mamy Therme St. Kathrein. Oba kompleksy prezentują najwyższy standard, jeśli chodzi o atrakcje, wystrój wnętrz i poziom obsługi, w obu znajdziemy zarówno liczne sauny, jak i baseny termalne, kryte i ulokowane na zewnątrz. Termy St. Kathrein są nieco bardziej kameralne, cieszą się popularnością zwłaszcza wśród rodzin z dziećm – na powierzchni ponad 12 000 metrów kwadratowych ulokowano obok siebie aquapark pełen atrakcji dla dzieci i część relaksacyjną dla dorosłych. Natomiast w Römerbad, uważanych za jedne z najpięknieszyh w Europie, uwagę zwraca przede wszystkim wystrój wnętrz, na dwóch piętrach bardzo starannie wystylizowany na czasy starożytnego Rzymu, a na trzecim poziomie odzwierciedlający lokalne tradycje architektoniczne dzięki wykończeniom przy użyciu naturalnych materiałów, takich jak drewno i kamień. Szczególnie spektakularna jest możliwość swobodnego przepływania do basenów zewnętrznych, z których, zanurzeni w gorącej wodzie, możemy podziwiać narciarzy hamujących na końcówce zjazdu ze stoków Kaiserburga.

Czytaj więcej

Karyntia – mniej znany land narciarski

Narty w Austrii to przede wszystkim landy takie jak Tyrol i Salzburgerland. Wysunięta najbardziej na południe Karyntia na pierwszy rzut oka i ucha kojarzy się raczej z wakacjami letnimi nad jednym z pięknych górskich jezior, niż krainą białego zimowego szaleństwa, ale zdecydowanie jest to mylny sposób myślenia. W Karyntii mamy bowiem aż 29 regionów narciarskich, z pond 200 stacjami narciarskimi, rozsianymi po całym landzie.

karyntia_millstatter_see
Karyntia – jezioro Millstatter See

Położona przy granicy z Włochami i oddzielona od reszty Austrii główną granią alpejską z najwyższym szczytem kraju Grossglocknerem (3798 m. n.p.m.) Karyntia wyróżnia się klimatem zbliżonym bardziej do śródziemnomorskiego, niż alpejskiego. Oznacza to więcej dni słonecznych, wyższe temperatury i – paradoksalnie – niejednokrotnie obfitsze opady śniegu w porónaniu z landami typowo alpejskimi. Dominującą cechą krajobrazu Karyntii, obok wyniosłych szczytów górskich, są ogromne polodowcowe jeziora, stanowiące ulubione miejsce wypoczynku letniego Austriaków. Dzięki temu infrastruktura hotelowa i zaplecze usługowe są znakomicie rozwinięte. Do niedawna miejscowości na jeziorami, w lecie tętniące życiem, przez długie zimowe miesiące zamierały i świeciły pustkami. Ten stan rzeczy zmienił się dopiero kilka lat temu, kiedy w zimie zaczęto wykorzystywać letnią bazę hotelową i organizować zimowe wjazdy w formule Ski Safari umożliwiając poznanie najciekawszych stacji narciarskich na terenie landu Karyntia.

Organizacje turystyczne miejscowości bazujacych na letniej bazie hotelowej podjęły owocną współpracę z konsorcjami narciarskimi, której efektem jest – dla gości hoteli położonych nad jeziorami – możliwość zakupu karnetów o wiele tańszych, niż te kupowane pod wyciągami. Dlatego też często będziemy mieli w regionach takich, jak Millstäter See czy Ossiacher See, możliwość zakupu ofet pakietowych, z karnetem już zawartym w cenie. Same ceny noclegów również będą bardzo korzystne – dla właścicieli hoteli wciąż głónym sezonem zarobkowym jest lato, stąd goście w miesiącach zimowych są dodatkowym źródłem dochodów i można sobie pozwolić na większe ustępstwa cenowe.

Millstäter See to piękne jezioro o długości blisko 12 km, rozciągające się pomiędzy miejscowościami Seeboden, Spittal an der Drau, Millstatt i Döbriach. We wszystkich tych miasteczkach znajdziemy mnóstwo obiektów hotelowych o wysokim standardzie. Najbliższą dużą stacją narciarską jest słynące z wód termalnych Bad Kleinkirchheim, oferujace narciarzom ponad 100 km tras. Od położonego na wschodnim krańcu jeziora miasteczka Döbriach dzieli je ok. 10 km. Z kolei od Seeboden i Spittal, położonych na zachodnim krańcu Millstäter See, najbliżej będzie do rodzinnej stacji narciarskiej Goldeck, oferującej 30 km tras. Wyciągi Goldeck startują właściwie z przedmieść Spittal. Z tych okolic w odległości najdalej godziny jazdy znajdziemy jeszcze co najmniej cztery większe stacje naciarskie, takie, jak Nassfeld, lodowiec Mölltaler, Katschberg na granicy Salzburgerlandu, oraz Gerlitzen Alpe, położone nad sąsiednim jeziorem Ossiacher See. Na wszystkich tych stacjach pojeździmy zaopatrując się w karnet Top Ski, obowiązujący na wszystkich stacjach narciarskich Karyntii.

Innym pomysłem na wypad narciarski do Karyntii są okolice jeziora Ossiacher See. Nad jego brzegiem ulokowało się jedno z większych miast landu – Villach. Z położonego na północnym brzegu jeziora Annenheim prowadzi gondolka wywożąca narciarzy na szczyt Gerlitzen (1911 m n.p.m.), skąd poprowadzono 60 km tras, w przeważającej większości łagodnych tras niebieskich i średniotrudnych czerwonych. W okolicy warto odwiedzić imponujące baseny termalne w Villach-Warmbad, a także zwiedzić ruiny zamku Landskron, które znajdują się po drugiej stronie jeziora.

Czytaj więcej

Kühtai – ulubiona stacja mieszkańców Innsbrucka

Innsbruck to miasto, gdzie niemal każdy jeździ na nartach i ma swoją ulubioną stację narciarską. Często jest to Kühtai, najwyżej położony ośrodek w Austrii. Inni z kolei preferują Nordkette, stację trudniejszą, ale z niesamowitym widokiem na miasto.

Innsbruck Kühtai
Innsbruck Kühtai

Kończąc przegląd stacji narciarskich tworzących wokół Innsbrucka Olympia Ski World nie można pominąć doliny Kühtai. Zlokalizowana w całości powyżej 2000 m n.p.m. jest najwyżej położoną stacją w Austrii. Trasy narciarskie (łącznie 44 km) usytuowane są na południowych i północnych zboczach doliny otoczonej szczytami sięgającymi 3000 m n.p.m., co sprawia, że sezon w Kühtai trwa wyjątkowo długo, od połowy listopada do drugiej połowy kwietnia. To daje również możliwość wyboru pory szusowania nawet późną wiosną: można np. urwać się wcześniej z pracy i przyjechać na narty po południu, na północnych zboczach warunki powinny być niezłe. Dwa razy w tygodniu, w środy i w soboty, można pojeździć również po zmroku na oświetlonych trasach. W samej dolinie, blisko wyciągów, znajduje się kilka hoteli, ale ponieważ Innsbruck jest oddalony o ok. 35 km, do Kühtai docierają tylko ci wytrwalsi i bardziej zawzięci turyści, reszta wybiera bliżej położone stoki – a więc trasy tej stacji rzadko bywają zatłoczone. Kühtai promuje się jako region rodzinny, i ma naprawdę imponującą infrastrukturę dla dzieci: liczne szkółki i przedszkola narciarskie oraz dywany wywożące maluchy na stok. Dla starszych atrakcją będzie możliwość szusowania w sąsiedniej dolinie, Oetztal, na stacji Hochoetz (30 km tras), z którą Kühtai ma regularne połączenie skibusowe i wspólny karnet. To wszystko sprawia, że preferencje mieszkańców Innsbrucka są w pełni zrozumiałe, i warto, będąc w Innsbrucku, samemu je zweryfikować.

(więcej…)

Czytaj więcej